Florencja - giorno 8

W kolejny tydzień weszliśmy z przytupem... Podczas lekcji zebraliśmy wiadomości na temat trybu łączącego (Congiuntivo), który wydaje się trudny, bo nie istnieje w wielu europejskich językach, ale w rzeczywistości wcale taki nie jest. 
Po lekcjach bardzo duża grupa zdecydowała się na spacer z przewodnikiem na Piazzale Michelangelo (skąd rozciąga się obłędny widok), a także do kościoła San Miniato al Monte. Jest to jeden z najstarszych kościołów we Florencji i jest też najwyżej położony.
(Grupa śmiałków z Europass: Francja, Hiszpania, Szwecja, Litwa, Węgry, Bułgaria, Polska, Austria...)
Maurizio, jak zwykle, zasypał nas ciekawostkami o Florencji i legendami. Jedna z nich mówi, kim był święty Miniato. Był to jeden z pierwszych świętych kościoła, męczennik dekapitowany przez Rzymian. Według legendy po ścięciu głowy w centrum (rzymskiego wówczas) miasta miał ją wziąć pod pachę, wejść na wzgórze (zajmuje 30 minut, gdy się posiada głowę 😉) i tam dopiero umrzeć.
Mieliśmy również okazję powymieniać się doświadczeniami z innymi "ersamusowcami". Czy chcielibyście wiedzieć, ile zarabia młoda (bardzo) nauczycielka angielskiego w Austrii? Hm... przemilczę to. Za to na Węgrzech zarabiają podobnie, a może nawet gorzej niż my.
Dziś we Florencji padało, choć po dziesięciu minutach śladu już nie było, ani jednej kałuży...


Pewno kojarzycie tego "street-artystę", który przerabia znaki... Klet
Tuż pod tym znakiem jest jego pracownia, ponieważ wladze Florencji zgodziły się, by przerabiał znaki drogowe.
 Widok z ogrodu róż
Podczas lekcji - jak widać nawet szkoła, która mieści się w pałacu z początku XIX wieku, ma nowoczesny sprzęt 

la testa - głowa
la collina - wzgórze
la pozzanghera - kałuża

Agnieszka S. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga