Florencja - giorno 7
Czy wakacje mogą zmęczyć? Pytanie wydaje się absurdalne... Ale w moim przypadku tak jest. Na szczęście jest to zmęczenie pożądane i rozwijające.
7 sierpnia jest pierwszą niedzielą miesiąca, a we Florencji każda pierwsza niedziela miesiąca jest okazją do bezpłatnego wejścia do muzeów miejskich. Oczywiście te najbardziej oblegane obstawione są od samego rana i chociaż byłam w Galerii Uffizi już kilka razy, znów skorzystałam z okazji (mając w głowie nieco absurdalne poczucie, że zaoszczędziłam 20€). Przyszłam o 7:00 (otwarcie o 8:15), wiec czasu oczekiwania niewiele, a do tego w miłym towarzystwie znajomych z Erasmusa. Nie będę opisywała "un gran casino" czyli "bałaganu", który miał miejsce przed samym wejściem.. 🤯 Najważniejsze, że weszliśmy o czasie. Zwiedzanie Uffizi (jednego z najbardziej znanych muzeów europejskich) - nawet pobieżne - zajmuje trzy i pół godziny. Nie sposób zatrzymać się przy każdym obrazie, najlepiej skupić się na najważniejszych oraz tych, które nam się spodobają. Ja za każdym razem, gdy tu jestem, zatrzymuję się dłużej w sali Boticcellego i Caravaggia, a także podążam śladem "detali": czasem oglądam z bliska i porównuję wizerunki Dzieciątek, czasem Madonn, czasem przedmioty, ubrania, a czasem zwierzęta. Za każdym razem w muzeum dostrzegam coś innego, co przykuwa moją szczególną uwagę.
7 sierpnia jest pierwszą niedzielą miesiąca, a we Florencji każda pierwsza niedziela miesiąca jest okazją do bezpłatnego wejścia do muzeów miejskich. Oczywiście te najbardziej oblegane obstawione są od samego rana i chociaż byłam w Galerii Uffizi już kilka razy, znów skorzystałam z okazji (mając w głowie nieco absurdalne poczucie, że zaoszczędziłam 20€). Przyszłam o 7:00 (otwarcie o 8:15), wiec czasu oczekiwania niewiele, a do tego w miłym towarzystwie znajomych z Erasmusa. Nie będę opisywała "un gran casino" czyli "bałaganu", który miał miejsce przed samym wejściem.. 🤯 Najważniejsze, że weszliśmy o czasie. Zwiedzanie Uffizi (jednego z najbardziej znanych muzeów europejskich) - nawet pobieżne - zajmuje trzy i pół godziny. Nie sposób zatrzymać się przy każdym obrazie, najlepiej skupić się na najważniejszych oraz tych, które nam się spodobają. Ja za każdym razem, gdy tu jestem, zatrzymuję się dłużej w sali Boticcellego i Caravaggia, a także podążam śladem "detali": czasem oglądam z bliska i porównuję wizerunki Dzieciątek, czasem Madonn, czasem przedmioty, ubrania, a czasem zwierzęta. Za każdym razem w muzeum dostrzegam coś innego, co przykuwa moją szczególną uwagę.
Dobrze zwiedzało się z kimś, kto ma podobne podejście: od Łukasza (Polska) i Julii (Węgry) uczyłam się włoskiego, a oni ode mnie mitologii i wiedzy o sztuce. Mogę potraktować ten czas spędzony z nimi jako kolejne lekcje włoskiego.
Po obiedzie dałam jeszcze radę zobaczyć kolejny raz oryginał rzeźby "Dawid" w Galleria dell'Accademia.
Po obiedzie dałam jeszcze radę zobaczyć kolejny raz oryginał rzeźby "Dawid" w Galleria dell'Accademia.
Z prac Michała Anioła tam zamieszczonych szczególne wrażenie robią "Więźniowie" (Niewolnicy), prace rzekomo niedokończone - sylwetki umięśnionych mężczyzn, którzy zdają się wyrywać z chłodnego kamienia. Stanowią silny kontrast z dopracowanym Dawidem. Obcowanie ze sztuką może zmęczyć bo - poza wyrobioną prawie trzykrotnie normą kroków - w głowie piętrzą się nazwiska i tytuły! Kto da radę to zapamiętać?
Myślę, że najważniejsze są jednak emocje, które nam towarzyszą przy zwiedzaniu... To na pewno potrafię zapamiętać!
Zejdę jeszcze na lody do jednej z najlepszych lodziarni we Florencji i nagrodzę się un buonissimo gelato!
Myślę, że najważniejsze są jednak emocje, które nam towarzyszą przy zwiedzaniu... To na pewno potrafię zapamiętać!
Zejdę jeszcze na lody do jednej z najlepszych lodziarni we Florencji i nagrodzę się un buonissimo gelato!
A to już Botticelli - Dzieciątko o słodkiej twarzyczce, nieco zamyślone...
Kończę ten post, bo ilość dołączonych zdjęć i tak już jest za duża!
Agnieszka S.
Komentarze
Prześlij komentarz