Florencja - giorno 5

Połowa kursu za mną. Dziś  moim zdaniem, nauczyłam się najwięcej. Używaliśmy trybu warunkowego i formułowaliśmy hipotezy, a także graliśmy w zabawę podobną do naszej gry Państwa Miasta - Saltamente. Ale to nie lekcje dostarczyły mi dziś mnóstwo wiedzy i poprawiły moje kompetencje, ale zajęcia dodatkowe (które w tym upale wydają się czynnością wręcz heroiczną 😉). Zostali tylko najwytrwalsi: Łukasz z Torunia, Julia i Nora z Budapesztu oraz ja. Dodam tylko, że oni są nauczycielami włoskiego w swoich szkołach. Po pałacach Florencji oprowadzała nas Antonella, która sama wychowała się i dorosła w takim palazzo. Nie, nie jest żadną księżniczką... (wówczas praca lektorki byłaby chyba szczególnym rodzajem hobby lub działaniem charytatywnym 😉). Przeciwnie, mama Antonelli była portierką w jednym z takich pałaców i miała klucze do wszystkich pomieszczeń w budynku, od piwnicy po strych. Z tego też powodu Antonella z dużym znawstwem przestawiła różne typy takich budowli, w większości renesansowych i opowiedziała mnóstwo ciekawostek. Przeszliśmy przez najbogatszą dzielnicę miasta zwaną Salonem Florencji  - via Tornabuoni. Dziś znajdują się tu ekskluzywne sklepy najbardziej rozpoznawalnych marek luksusowych.
Po spacerze udaliśmy się na warsztaty gotowania, gdzie pod okiem fachowców zrobiliśmy: przystawkę typu caprese z bakłażana, tortellini faszerowane ziemniakami z sosem pomidorowym, flan szpinakowy, kurczaka po wiejsku. Nie mogło zabraknąć deseru, którym było tiramisu. Świetnie się bawiliśmy, dobrze zjedliśmy, a także wymienialiśmy doświadczenia, rozmawiając o pracy nauczycieli w Polsce i na Węgrzech. Było trochę abstrakcyjnie rozmawiać z kolegą z Polski po włosku, ale to był jedyny wspólny nam język 😊. Okazuje się, że są wciąż w  Europie państwa, w których sytuacja nauczycieli jest gorsza niż u nas...! Jak to w ogóle możliwe 🤔🤪?
Dziś we Włoszech odnotowano najwyższe temperatury, w niektórych rejonach 47 stopni, tu, na szczęście, 10 stopni mniej. Jednym osobami w mieście w czasie pausa-pranzo są turyści. Miasto odżywa około 22.00 i nie kładzie się spać do 4.00. Jutro sobota, więc ci szczęśliwcy, którzy nie muszą pracować, jutro pojadą nad morze, żeby się "odświeżyć".

la porta - drzwi
il portiere - portier/bramkarz
la portiera - portierka
il palazzo - pałac (tu też każdy budynek reprezentacyjny należący do bogatej rodziny)
il pranzo - lunch ( zwykle 12.00 - 13.30)

Od lewej: Marina z Ukrainy, Carme (bez n) i Cristina z Hiszpanii, ja, nasza nauczycielka Domenica, Evelina z Bułgarii, Leoni z Niemiec, Eva z Węgier 

Od lewej: Nora i Julia z Budapesztu, Antonella- nasza przewodniczka, Łukasz z Torunia. No i poniżej ja.

Palazzo Strozzi

Palazzo Medici-Ricardi

Ukryte dziedzińce na via Tornabuoni 

Robimy z Julią kurczaka po wiejsku

Tiramisu 

Degustacja - Buon apetito! 

Agnieszka S. 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga