Florencja - giorno 11

Robi się trochę smutno.. Zdaje się, że po prawie dwóch tygodniach chodzenia do szkoły Europass, a dla mnie właściwie już prawie po miesiącu (Erasmus 2 lata temu) nic już mnie nie będzie zachwycało, dziwiło, zastanawiało... Tymczasem liczba dróg do szkoły przez labirynt uliczek Florencji zdaje się nie mieć końca! Codziennie wybierałam inną trasę. Jutro na pewno też zakotwiczę gdzieś indziej na kawę i ciastko, bo moja ulubiona kawiarnia robi sobie wakacje. 

Rada na każdy dzień życia od Buonamici! Róbcie przyjaźń, nie wojnę! 
L'ultima colazione al bar Buonamici 😪
Ostatnie śniadanie w ulubionym barze... choć brzmi jak ostatnia kolacja 😅

Za kilka dni Florencja "opustoszeje"... tzn. od miejscowych (bo Ferragosto - to dla Włochów moment wyjazdu na urlop), ale turyści będą zawsze!
Niełatwo zaakceptować, że jutro już ostatni dzień zajęć i trzeba będzie się pakować i wracać do domu. Całkiem nieźle być uczniem (zwłaszcza gdy nie dają ocen 😉). Cieszę się, że wciąż jeszcze mam w sobie chęć uczenia się czegoś dla siebie.
Taka nauka staje się wyjątkowa, jeśli szkoła, do której się uczęszcza, jest w  palazzo. Niestety, "bardzo nowym" jak na Centro Storico, bo tylko prawie dwustuletnim. Czy ktoś z Was uczył się podczas Erasmusa w starszym budynku?  Kilka ujęć tego niezwykłego miejsca
Fasada budynku szkoły - okno nad figurami to z mojej sali lekcyjnej 
Przed wejściem 
Korytarz 
Kilka ujęć wewnętrznego dziedzińca 

Agnieszka S. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga